Dzień poza domem.

Zazwyczaj każdy, w wolny od pracy dzień, chciałby uciec gdzieś za miasto.
Gdzieś gdzie jest spokój, cisza, nie ma aż tylu ludzi.
Nam często się to zdarza.

Ale są dni, w które mamy ochotę na wypad do miasta.
Nie na zakupy. Nie przy okazji.
Tylko po to aby pospacerować. Aby odwiedzić ulubione miejsca.
Albo aby zobaczyć coś nowego.

Tym razem wybór padł na deptak i palmiarnię.
Tak więc zapraszamy na krótki spacer.

Oli:
Płaszczyk ZARA
Spodnie, botki, czapa, sweter H&M

Jak poprawnie robić zdjęcia dzieciom? Kilka rad z którymi warto się zapoznać.

Ostatnio dostaję od Was coraz więcej wiadomości z zapytaniem jak udaje mi się uchwycić małą na zdjęciach.
Jak to robię, że nie ucieka, że jest uśmiechnięta, że zdjęcia nie są poruszone?

Postanowiłam, że spróbuję napisać Wam kilka zasad.
Mimo, że sama jestem amatorem i nadal się uczę mam nadzieję, że te kilka rad Wam pomoże.

Jednakże musicie pamiętać, że dobre zdjęcie nie zależy tylko i wyłącznie od dobrego sprzętu. Przy zakupie, aparatu, warto o tym pamiętać.

Dlatego też musicie wiedzieć do czego Wam potrzebny ma być aparat.
Jeśli robicie mało zdjęć i tylko do rodzinnego albumu to lepiej kupić kompakt z wieloma fajnymi funkcjami.
Jeśli chcecie spróbować poeksperymentować to można zakupić kompakt z możliwością manualnych ustawień.
Czasami lepiej kupić porządny kompakt niż najtańszą lustrzankę.

Ale przejdźmy do konkretów.

Fotografia dziecięca do łatwych nie należy.
Nawet śmiało zaryzykowałabym stwierdzeniem, że dzieci są najcięższym „obiektem” do zdjęć.
W końcu rozpiera je energia.
Bardzo trudno jest je poprosić o uśmiech, stanie w miejscu a już w ogóle o patrzenie w obiektyw!

Dlatego też mam dla Was kilka cennych rad.

1. Dobry czas.

Wydaje mi się, że bardzo ważną rzeczą jest dzień w jaki zdecydujemy się na małą, amatorską sesje naszej pociechy.
Raczej każdy z nas zna bardzo dobrze własne dziecko i wie kiedy maluch ma gorszy dzień, wtedy lepiej odpuścić bieganie za dzieckiem ze sprzętem.
Gdy dziecko jest po szczepieniu, gdy jest niewyspane, marudne raczej nie możliwa jest współpraca między nim a aparatem.

2. Zabawa.

Jeśli zależy nam na ciekawych ujęciach to spróbujmy aby „sesja” odbywała się w naturalnych warunkach, normalnej atmosferze.
Jesteśmy na spacerze? Poprośmy dziecko o powąchanie kwiatka, o przytulanie drzewka, o pokazanie listka. Niech chodzi, patrzy tam gdzie chce. To my musimy „złapać” ten moment a nie ustawiać dziecko pod zdjęcie!
Zdjęcia mają być przede wszystkim formą zabawy.

3. Kadr.

Dobry kadr to połowa sukcesu.
Pamiętajmy, że najważniejsze na zdjęciu ma być nasze dziecko. Dlatego też unikajmy miejsc w których jest dużo, różnych rzeczy w tle.
Niezwykle ważne jest też samo ujęcie.
Starajcie się nie „obcinać” dziecku nóg gdy na górze mamy sporo luzu! I w drugą stronę tak samo.

4. Światło.

Najlepsze jest światło naturalne, dzienne.
Jeśli nie jesteśmy wyposażeni w dobrą lampę błyskową, to po prostu unikajmy zacienionych miejsc.
Nie używajmy wbudowanych lamp (one sprawiają, że zdjęcia są bardzo sztuczne).
I bawmy się światłem. Zdjęcia pod słońce wcale nie muszą być złe. ;)

5. Perspektywa.

Starajcie się nie robić dziecku zdjęć z jednego miejsca, stojąc wyłącznie na przeciw.
Eksperymentujcie z perspektywą.
Czasami zdjęcie fajnie wygląda nieco krzywe, z lotu ptaka lub wykonane od dołu.

6. Nic na siłę.

Pamiętajcie, że fotografia ma być zabawą, nie obowiązkiem.
Nie zmuszajcie dzieci do uśmiechu, do stania w miejscu, do pozowania.
W dziecku najpiękniejsza jest naturalność.
A niewiele wystarczy aby zrazić dziecko do aparatu!
Poza tym zdjęcia ustawione są sztuczne, brakuje w nich miłości, ciepła, prawdziwości.

Kochani!!
Przede wszystkim pamiętajcie, że zdjęcia to piękna pamiątka, to możliwość zatrzymania chwili, to łapanie fajnych momentów, to kolekcjonowanie pewnych etapów naszego życia.
Róbcie zdjęcia!
Lustrzanką, kompaktem, telefonem.
Nie ważne czym!

Dzieci kiedyś będą Wam wdzięczne za najpiękniejszą pamiątkę, za zatrzymane chwile.

Oliwia:
Płaszczyk ZARA
Sukienka EVKI KIDS
Rajty H&M
Czapa od LILMAR
Buciki YOUNG DIMENSION
Aparat drewniany plan toys zakupiony w ADABOO

Happy New Year oraz podsumowanie starego roku.

Nie było nas tu jakiś czas.
Długi czas.

Dziś chciałam podsumować stary rok i wejść nowościami w ten nowy.

Rok 2015 był dla nas niezwykle szczęśliwy.
Działo się tyle, że aby wszystko opisać potrzebowałabym z miesiąc.
Oliwia wniosła w nasze życie ogrom radości.
Nauczyła też nas wiele.

Już wiemy, że nie możemy tak „biec” do przodu, spieszyć się.
Musimy w pewnych momentach zwolnić, zatrzymać się aby móc nacieszyć się sobą. Próbować „zatrzymać” chwilę.

Nauczyła nas także systematyczności. Nie ma już możliwości jedzenia w biegu, o powrotach do domu o różnej godzinie można pomarzyć.
Każdy posiłek, kąpiel, spanie… wszystko ma swój czas, swoją porę.

Rok 2015 to też pierwsze słowa, pierwsze kroki, samodzielne próby jedzenia, pewnego rodzaju bunt.

To także rok wielkich zmian.
Zakończenie budowy.
W końcu zamieszkaliśmy w naszym wymarzonym, pięknym domu!

Na wiosnę będziemy walczyć z ogrodem więc kolejne wyzwanie przed nami.

Ale wszystko opowiem Wam w swoim czasie.
Na pokój Oliwii chcę przeznaczyć osobny wpis, bo jest to niezwykłe i wyjątkowe miejsce.
Taka mała oliwkowa kraina. :)

Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy u siebie.
Przygotowywaliśmy się do nich starannie.
Chcieliśmy cały dom wprowadzić w ten wyjątkowy klimat.

Kupiliśmy dużą jodłę, którą razem z Oli ubraliśmy w dzień Wigilii.
Razem piekłyśmy pierniczki.
W dzień Wigilii cały dom pachniał piernikami, cynamonem, pomarańczą, barszczem, suszonymi owocami, drzewkiem.

Sylwestra spędziliśmy w rodzinnym gronie.
Dla nas to nie tylko pożegnanie starego roku.
To dzień urodzin a zarazem imienin mojego męża. :)

Nasza trójka, moi rodzice, siostra z narzeczonym.
Domowy klimat, miła atmosfera.
Najpiękniejsze życzenia noworoczne.

Zamykając ten stary rok chciałam bardzo, ale to bardzo podziękować kilku osobom.
W pierwszej kolejności chciałam podziękować mojemu mężowi za kolejny wspólny rok (toż to już 13 lat!), za pracę jaką włożył w budowę naszego domu, za serce, za czas, za miłość!!! Dziękuję!

Chciałam podziękować najgoręcej na świecie moim rodzicom!
Za co?? Tyle tego jest, że nie wiem czy udałoby mi się wszystko wymienić, ale w pierwszej kolejności za to, że są! Za ich miłość, zrozumienie, dobrą radę.
Za „przygarnięcie” nas pod swój dach w momencie gdy sprzedaliśmy mieszkanie a dom jeszcze nie był wykończony!
Mamuś! Tobie dziękuję za zupę pomidorową (najlepszą na świecie!).
Tatuś! Tobie to ja dziękuję taaaaak bardzo!
To dzięki Tobie mamy swój dom.
To Ty „pchnąłeś” nas na przód, dałeś kopa abyśmy zdecydowali się na kupno ziemi, na budowę. To Ty nadzorowałeś budowę, pomagałeś wszystko załatwić!

Dziękuję Wam z całego serca! :)

Chciałabym też podziękować mojej siostrze.
Aga! Jesteś najlepszą ciocią na świecie ever!!!
Nie ma i nigdy nie będzie bardziej kochanej, wyrozumiałej, cudownej cioci!!!

Na końcu (ale wcale nie najmniej ważne) podziękowania dla Was kochani!! :)
Dziękuję, że jesteście z nami.
Że piszecie gdy nas dłuższą chwilę nie ma.
Dziękuję za każdy komentarz, każdy like!
To Wy dajecie mi kopa !

W ten Nowy 2016 Rok wchodzę z nową siłą.
Bogatsza o nowe doświadczenia.
Spokojniejsza, mądrzejsza!

Zostawiam w tyle wszystkie problemy.

A teraz zapraszam na kilka zimowych kadrów.